W erze internetu Web 2.0 z technologii cyfrowych korzysta obecnie ponad 62,5 proc. ludzkości, zaś 58,4 proc. jest aktywnymi użytkownikami sieci społecznościowych, co oznacza, iż ponad połowa populacji na świecie była w 2021 r. online (Global Digital 2022 Report). Tego samego roku ludzkość wykonała kolejny krok milowy w adopcji internetu i profili społecznościowych (np. Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, TikTok), bowiem odnotowano 12,5 biliona godzin spędzonych w cyberprzestrzeni.
Nadmiarowość informacyjna (hipertrofia informacyjna, „tsunami informacyjne”) z jaką mamy do czynienia wraz z upowszechnieniem technologii cyfrowych od kilkunastu lat sprawiła, iż internauci mają codziennie do czynienia w każdym niemal aspekcie życia publicznego i prywatnego z ogromem informacji w formie postów, memów, fotografii, mushup’ów i viral wideo, z których jedne są prawdziwe, inne zaś zainfekowane wirusem plotki i dezinformacji. Według obliczeń amerykańskiej firmy informatycznej Cisco obejrzenie wszystkich materiałów wideo publikowanych w globalnej sieci internetowej w ciągu zaledwie miesiąca zabrałoby pojedynczej osobie około sześciu milionów lat (Liczby.pl). Tworzone są nowe nazwy na określenie liczby bajtów czyli podstawowej jednostki pamięci cyfrowej, oddającej pojemność pamięci komputera i są to: megabajt oraz wielokrotności: gigabajt, terabajt, petabajt, eksabajt, zettabajt, jottabajt.
Niestety, w cywilizacji informacyjnej, którą współtworzymy ujawniły się też nowe trendy wynikające zwłaszcza z demokratyzacji mediów społecznościowych. Wraz z zalewem rzetelnych informacji pojawiły się także dezinformacje wraz z osławionymi fałszywkami (fake news) i teoriami spiskowymi. Pojawiły się w cyberprzestrzeni także głębokie audiowizualne fałszywki (deep fake). Fałszywka audiowizualna, spopularyzowana pod koniec 2017 r. to nagranie spreparowane przy użyciu sztucznej inteligencji polegające na „nakładaniu” technicznie twarzy danej osoby na inną dowolną postać; internauta może zobaczyć i usłyszeć osoby, które wypowiadają słowa lub wykonują czynności, których w rzeczywistości nigdy nie wypowiadały ani nigdy nie zrobiły. Ten rodzaj manipulacji jest poważnym zagrożeniem dla internautów w sferze prywatnej i intymnej, a także może stwarzać realne zagrożenie w sferze publicznej, zwłaszcza w relacjach politycznych. To kolejny niebezpieczny element wciąż profesjonalizującej się infrastruktury propagandy komputacyjnej (obliczeniowej). W ostatnich kilku latach pojawiły się w internecie tego rodzaju fałszywki imitujące wystąpienia: Toma Cruise’a, Davida Beckhama, Marka Zuckerberga, Baracka Obamy czy nawet Luke’a Skywalkera, fikcyjnego bohatera „Gwiezdnych wojen”. Wprawdzie dotychczasowe fałszywki nie są jeszcze na tyle „idealne”, aby były nie do zweryfikowania w krótkim czasie, a ich wyprodukowanie jest jeszcze wciąż procesem czasochłonnym, jednakże wraz z postępującą profesjonalizacją sztucznej inteligencji będą one coraz trudniejsze w rozpoznaniu. Mogą one także stać się przyczyną zorganizowanych w bardzo krótkim czasie, np. za pośrednictwem portali społecznościowych, form zamieszek czy innych aktów przemocy przez internautów zmanipulowanych tego rodzaju fałszywkami.
Dr hab. Agnieszka Demczuk, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, prawniczka i politolożka, autorka publikacji z zakresu ochrony praw człowieka, dezinformacji i propagandy oraz społeczeństwa informacyjnego.